Waranasi – zwierzyniec ghatów

Zatłoczone nabrzeże Gangesu w Benares to nie tylko miejsce religijnych ablucji oraz ludzkiej krzątaniny. Przemierzając ghaty spotyka się co rusz rozmaite zwierzaki. Długouche kozy i krowy spełniają funkcje służb oczyszczania miasta – zjadają wszystko, co organiczne plus plastikowe reklamówki, które zawojowują już powoli nawet uliczny handel indyjskich miast. Dodatkowo pochodzenia krowiego jest cenny nawóz, a zarazem, w razie potrzeby, materiał opałowy bądź (sic!) budowlany, no i mleko. Nietrudno zrozumieć dlaczego właśnie to zwierze otaczane jest tutaj szczególnym szacunkiem, a przez Hindusów objęte także granicami sacrum. Nawiasem mówiąc: nie wszystkie zwierzęta krowopodobne, jak choćby te na poniższych fotografiach, to krowy takie, jakie znamy z europejskich wsi. Te na zdjęciach poniżej nazywane są przez miejscowych, z angielska „buffalos”, co wskazuje, że należą do jakiegoś, nierozpoznanego przez nas gatunku bawołów. Podobnie też chyba jest z tymi o długich, prostych rogach i z wyraźnym garbem wyrastającym u nasady karku. Prócz nich jest jeszcze trzeci gatunek – ten najbardziej przypominający nasze krowy.

Wyrastające nad brzegiem drzewa to miejsce harców młodych rezusów, a także, najwyraźniej, stałe miejsce pobytu osobników dorosłych. Niemal wszechobecne kraty w oknach domów, a także autobusów i pociągów, to pewnie właśnie ochrona przed nadmierna ciekawością i złodziejskimi zapędami tych sprytnych stworzeń. Pewnej nocy zrobiły niezłą rozróbę we wnętrzu naszego guest hause’u – hałas zbudził nas w środku nocy, rano znaleźliśmy powywalane kosze na śmieci i porozrzucane pranie – ślady małpiego najazdu.

No i tutejsze psy. Choć trudno je nazwać rasowymi w naszym tego słowa znaczeniu (żyją na ulicy, więc krzyżują się całkowicie dowolnie), to jednak wszystkie są do siebie podobne, posiadają charakterystyczna sylwetkę i rozmiary. Prawdopodobnie tak musiały wyglądać psy zanim człowiek zabrał się do selekcyjnego kształtowania rozmaitych ras, które są u nas obecnie znane. Przypominają zresztą nieco australijskie, dziko żyjące psy dingo. Częsty widok to szczeniaki śpiące w ciepłych jeszcze popiołach po wypalonych ogniskach – czasem także po stosach pogrzebowych.

This slideshow requires JavaScript.


Ten wpis został opublikowany w kategorii Indie, Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s