Lumbini

Jutro wyjeżdżamy z Lumbini i Nepalu. Pora więc napisać słów kilka o tym miejscu.

To bardzo małe i spokojne miasteczko czy wioska, z odbiegającymi od przystanku autobusowego dwiema głównymi drogami. W pobliżu wejście do przylegającego kompleksu świątyń, klasztorów i ośrodków medytacyjnych skupionych wokół świątyni Maya Devi. W tym miejscu przyszedł na świat Siddhartha Gautama. Matka przyszłego oświeconego ujrzawszy we śnie białego słonia, zwiastuna narodzin, wybrała się w podróż z Kapilavasthu do rodzinnego Devadaha, by tam doczekać rozwiązania. Nastąpiło ono jednak w drodze – w gaju Lumbini.

Od roku 1978 powstaje na rozległych terenach otaczających miejsce narodzin Buddy swego rodzaju miasteczko buddyjskie stanowiące istny katalog jego zróżnicowanych nurtów i odmian – na terenie Lumbini Development Zone. W mniej lub bardziej zaawansowanym stadium budowy lub funkcjonowania są tu medytacyjny ośrodek Panditarama International Vipassana Meditation Centre – miejsce odosobnieniowych praktyk; buddyści z Singapuru i Nepalu zbudowali Drubgyud Choling Gompa, Manang Samaj Gompa to dzieło budowniczych z Managu w Nepalu. Obie w stylu tybetańskim. Zhong Hua Chinese Buddhist Monastery to klasztor w stylu chińskim, z ogrodem otoczonym podwójnym murem, wokół centralnie położonej świątyni. Niestety, wewnątrz zabronione jest robienie zdjęć. Korean Buddhist Temple to potężny gmach betonowy imitujący tradycyjne drewniane budownictwo Koreańczyków. Inne obiekty w stylu tybetańskim to Drigung Kagyud Lotus Stupa i Sokyo Gompa – pierwsza zbudowana przez fundację austriacką, druga przez Japończyków. Obok Linh Son Monastery – po nazwie sądząc rzecz założona przez Koreańczyków, ale nie – klasztor budują Francuzi. Nad wzbogaceniem kompleksu Lumbini we własne obiekty rozmyślają ponoć przedstawiciele Mongolii i Bhutanu. Tyle w zachodniej części enklawy.

W części wschodniej Tajlandzki Klasztor Królewski, a zaraz potem Mahamaya Vishva Shanti Buddha Vihara skonstruowana dzięki współpracy Japończyków i Mahabodhi Society. Myanmar Golden Temple sąsiaduje z pomniejszoną kopią Shwedagon Paya w Rangunie – pagodą Lokamani Ćula. Tuż obok żeński klasztor – Gautami Nun’s Temple. mniszki rezydujące w tym miejscu to m.in. sieroty. Tak więc klasztor stanowi nieczęsty w tych rejonach świata przejaw społecznej troski o ich los. Być może, że los sierot nie różni się w Nepalu od tego, jaki jest im pisany w Indiach. Osierocenie jest jak wyrok tutaj, gdzie tak wielu ludzi walczy nie tyle o środki utrzymania, co wręcz o przeżycie kolejnego dnia. I wreszcie Dhamma Janani Vipassana Centre – kolejny zamknięty na co dzień ośrodek medytacyjny.

To nagromadzenie tak wielu zróżnicowanych pod względem tradycyjnego wystroju i typu architektury obiektów może przyprawić o zawrót głowy, choć, z drugiej strony, trzeba przyznać, że każdy z osobna, może z wyjątkiem tybetańskich i bhutanskich gomp obfitujących w kolorowe murale, do których mam wielką słabość, nie zrobiłby gdzie indziej tak dużego wrażenia. To wszystko obiekty stosunkowo młode, część postawiona jakby w pośpiechu, zbudowana zbyt nowocześnie lub wykończona w sposób nieco kiczowaty, tandetny.

Z centralną świątynią Maya Devi sąsiadują Dharma Swami Maharaj Buddha Vihar i Nepal Buddha Vihara, pierwsza zbudowana przez pielgrzymów z Mustang w Napalu, druga przez mnichów z Biharu, najbiedniejszego stanu w Indiach. Główne miejsce docelowe pielgrzymek schowane jest w ścianach prowizorycznego jakby, biało pomalowanego baraku noszącego nazwę świątyni Maya Devi. Jej widok szpeci otaczający ją, spokojny zielony park z drzewami obwieszonymi modliwtewnymi chorągiewkami, otoczonymi drewnianymi półkami, z atmosferą sprzyjającą refleksji bądź medytacyjnemu skupieniu. Mija się przechodząc parkowymi ścieżkami pielgrzymów czytających bądź recytujących sutry. Z trawy wyłaniają się wykopaliskowe pozostałości klasztornych murów i stup datowanych na okresy pomiędzy II w. p.n.e. a IX n.e. Wśród ruin schowana za budynkiem Maya Devi stoi kolumna ustawiona tu przez wielkiego patrona buddyzmu – Cesarza Aśokę.

Wydaje się, że całe miejsce śpi jeszcze w oczekiwaniu na napływ turystów i pielgrzymów. Istnieją ponoć plany przebudowy zdumiewającej oprawy centralnego miejsca Lumbini – świątyni Maya Devi ku nieco bardziej reprezentacyjnemu obiektowi. Gdy przedreptać kilkaset metrów ulic Lumbini (dosłownie: dwóch ulic) rzuca się w oczy nowopowstający hotel, prawdopodobnie w stylu zbliżonym do tybetańskiego, sądząc po elewacjach. Niestety, możliwość otrzymania nieodpłatnej wizy udzielanej jeszcze w roku 2006 pielgrzymom wszelkich narodowości przekraczającym granice pomiędzy Indiami a Nepalem tylko w celu złożenia wizyty w miejscu narodzin Buddy już nie funkcjonuje. Obecnie wizy do Nepalu można dostać tylko na 14, 30 lub 90 dni – płatne na granicy od 25 do 100 dolarów.

Aż szkoda opuszczać Lumbini zmierzając znów w kierunku Indii, pozostawiając na razie za sobą Dolinę Kathmandu i przełęcze Himalajów, ale przed nami kolejne miejsca i ludzie. Jutro Kushinagar, miejsce odejścia Gautamy, następnie planujemy Vaiśali, Patne (dawna Pataliputra), Radżgir (dawniej Radżagryha) – miejsca pierwszych buddyjskich soborów lub też schronienia członków pierwszej sanghi w porach deszczowych, a wreszcie Nalanda, pozostałości największego niegdyś uniwersytetu buddyjskiego Indii. Ale to już materiały na kolejne wpisy.

This slideshow requires JavaScript.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nepal, Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s