Bodhgaya – dzień 4

Wokół Maha Bodhi Vihara, w przyległym parku mieszkają, jak się zdaje, dziesiątki pielgrzymujących mnichów i świeckich. Choć byliśmy ty zarówno wcześnie rano, jak i po zmroku, miejsce to cały czas tętniło życiem. Zdaje się, że pielgrzymi mogą nocować na drewnianych podestach, które w dzień służą jako miejsca medytacji lub prostracji (praktyki pokłonów). Bodhgaya to jednak nie tylko świątynia przy drzewie bodhi, oszałamiająca samą sobą oraz żywością atmosfery roztaczającej się wokół niej dzięki przybywającym i mieszkającym tu ludziom. Wśród przybywających zresztą nie wszyscy grzeszą specjalnym nabożeństwem. Rzuciły nam się w oczy gromadki Hindusów, wycieczki rodzinne lub w gronie przyjaciół, których uczestnicy największą chyba frajdę czerpali np. z wieńczonych sukcesem lub nieudanych prób wrzucania drobnych monet na szczyt obecnej tu kolumny Asioki itp. Infantylizm w czystej postaci, bo w zabawach biorą udział nie tylko nastolatki ze szkolnych wycieczek, jak to bywa u nas, ale i ojcowie rodzin zagrzewający towarzystwo do gorliwego wrzucania. Uff… Wychowani w sposób narzucający do zabytków +/- stosunek w rodzaju „patrz na mnie, nie dotykaj mnie” stwierdzamy, że Hindusi (bo tylko o nich mowa) bywają nadzwyczajnie dziecinni, a przy tym skrajnie niefrasobliwi nawet gdy chodzi o najwspanialsze przykłady ich historycznego dziedzictwa.

Niemało można by powiedzieć o fatalnym miejscu, w którym przyszło nam mieszkać tutaj. Guest House zbudowany był, dosłownie, na niewielkim bajorze, co pozwalało właścicielom przybytku na wyrzucanie gromadzących się w plastikowych wiadrach śmieci prosto przez balkon lub za próg – do wody. W płytkim rozlewisku nieustannie buszowało stadko włochatych świń wyjadając co popadło. Ale najuciążliwszym był fakt, że otaczający dom staw służył za wylęgarnię dla komarów i innych równie natrętnych stworzeń, które same proszą się często o wyłączenie ich z zakresu obowiązywalności ahinsy – zasady niekrzywdzenia, elementu indyjskiej tradycji filozoficznej i etycznej. Z pewnością lepiej zrobilibyśmy zamieszkując pobliski klasztor, na którego dziedzińcu odkryliśmy zresztą fantastycznie funkcjonującą Om Cafe prowadzoną przez trójkę Tybetańczyków (matkę i dwoje rodzeństwa) – ich sprawność i nienarzucające się, niezwykle miłe, uśmiechnięto-dyskretne zachowanie na tle zwykłej rozwlekłości i zwisająco-ospałego trybu działania Hindusów stanowiło wyraźny kontrast – na niekorzyść tych ostatnich. Szczególnie, że Wojtek zaczynał już mieć Hindusów serdecznie dość. To chyba normalny syndrom nieprzyzwyczajonych do tutejszego tempa życia przejezdnych z Zachodu. Mniej więcej to samo przytrafiało się i mnie, i pozostałym, kiedy byliśmy w Indiach po raz pierwszy, ponad trzy lata temu.

Na dzień przed wyjazdem udało mi się w kilku miejscach zasadzić z aparatem na tutejszą codzienność w postaci jarmarcznej feerii kolorowych sari i straganów, hałas ulicznego życia, warkot ciężarówek zmieszany z czysto brzmiącymi śpiewami buddyjskich mnichów odtwarzanymi przez ulicznych handlarzy z CD. Obok tego co kolorowe jest tu jednak także i szarość, dojmujący obraz nieszczęścia licznych żebrzących, w tym wielu kalek. Wszyscy oni bez problemu mogliby znaleźć się na miejscu tych „boskich posłańców”, którzy sprawili, że książę Siddhartha porzucił dostatnie pałacowe życie wybierając drogę wyrzeczenia – jako poruszające przykłady obecności w ludzkim świecie choroby, starości i śmierci…

This slideshow requires JavaScript.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Indie, Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bodhgaya – dzień 4

  1. Kasia J. pisze:

    Jest tu kilka rewelacyjnych fotografii! Kolory oszałamiają! Dziewczynka w czarnej tunice i czerwonych spodniach jawi mi się jako ciemna wersja naszej Alusi:) Pozdrawiam! Kasia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s