Kin Pun i Kyaiktiyo: Alicja po drugiej stronie globu cz. V (tekst Kasi)

Nareszcie poza miastem! Wyjechaliśmy z Rangunu w bajeczne miejsce u podnóża gór. Podróż autobusem (wygodnym i przewiewnym) trwała ok 5 godzin z postojem na posiłek w birmańskim przydrożnym lokalu (dania: tradycyjnie ryż i do niego dodatki: warzywa, soczewica, coś rybnego). Prawie całą podróż, jak zwykle, Alicja przespała. My natomiast upajaliśmy się widokami zza okna. Obrazy urzekające: pola, ludzie w bambusowych kapeluszach przy pracy, bawoły ciągnące pługi, bambusowe lasy, stawy pokryte liliami, palmy. Jesteśmy w cudownym drewnianym domku z tarasem. Przed nami góry porośnięte palmami i bambusem. Wczoraj pojechaliśmy ciężarówką (pojazd pozbawiony dachu z deskami będącymi miejscami siedzącymi) w góry do miejsca, z którego powędrowaliśmy do złotej skały. Marsz trwa około 40 min. Nasza wygodna Ala oczywiście była noszona przez Jacka w nosidle. Jazda ciężarówką była nie lada przygodą. Podskakiwaliśmy na krętych drogach podziwiając otaczającą nas dżunglę, a Alicja czuła się jak w wesołym miasteczku. Złota skała jest na szczycie. To święte miejsce, w którym chciałoby się pozostać dłużej. Musieliśmy się jednak spieszyć, by zdążyć na ostatni transport z powrotem. Pora dnia była cudowna. Zachodzące słońce tuż za złotą skałą, która balansuje w przedziwny sposób. Jedynym wytłumaczeniem jej niezwykłego ułożenia wydaje się legenda mówiąca o tym, iż w jej wnętrzu znajduje się włos Buddy tak umiejscowiony, że olbrzymi głaz nie spada. Wracaliśmy tą samą ciężarówką już po zmroku. Nad nami niebo pełne gwiazd. Wokół dżungla przepełniona dźwiękami istot tu żyjących. Dziś leniuchujemy. Za nami sporo „podróżniczej męczarni”. Pierzemy, śpimy, czytamy, piszemy. Ala robi przelewanki na tarasie. Oglądamy z Alą piękne olbrzymie motyle, egzotyczną roślinność. Zostaniemy tu do jutra. Żal będzie opuszczać to urokliwe miejsce. Ale z drugiej strony już jesteśmy ciekawi kolejnych.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar), Uncategorized i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kin Pun i Kyaiktiyo: Alicja po drugiej stronie globu cz. V (tekst Kasi)

  1. Pingback: Kin Pun i Kyaiktiyo: Alicja po drugiej stronie globu cz. V (tekst Kasi) – fotografie | Śladami buddyzmu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s