Kalaw i plemiona górskie (wioska Danu: Myin-Ka; Nawa Taung Pagoda)

Drugiego dnia naszych górskich wędrówek (9 listopada) ruszamy w +/- przeciwnym niż poprzednio kierunku od Kalaw, na północ. Na szczytach większości okolicznych wzgórz złocą się lub bieleją pagody (stupy). Idziemy zielonymi, bajkowo malowniczymi dolinami, pomiędzy wzgórzami. Mijamy kamieniołom (skała łupana jest ręcznie, za pomocą metrowych młotów), potem już tylko pola ryżowe, gruntowe drogi, pasące się bawoły, nieliczni mieszkańcy pobliskich wiosek. Dziś udaje nam się dotrzeć wpierw do Myin Ka, wioski plemienia Danu. W środku dnia jest podobnie wyludniona, jak miejscowości odwiedzone przez nas wczoraj. Mężczyzn (tzn. ludzi płci męskiej +/- od 12 roku życia w górę) widzieliśmy jednak głównie w kamieniołomie, a także przy pracy na polach, prowadzających woły w znanym sobie kierunku. W oddali ciężarówki wiozące tłuczeń lub po brzegi pełne Birmańczyków, uśmiechniętych z dala na nasz widok, machających rękoma. Sama Myin Ka podobna zabudową do wiosek Palaung, choć więcej jest budyneczków dwukondygnacyjnych, a także drewniano-bambusowo-plecionkowych. W „centrum” wioski biblioteka – efekt działalności Stowarzyszenia Rowoju Wsi. Chwilę później mijamy sześcienny monument, postawiony bodaj w 2005 roku, upamiętniający wkład Australijczyków w rozwój lokalnej społeczności, pracujących zapewne w ramach wolontariatu. Przy wyjściu z wioski konsternacja – kolejne rozwidlenie drogi, obok bieleje szereg pagód. Drogę wskazuje nam starsza kobieta, którą spotykamy także w drodze powrotnej, z ok. rocznym dziecięciem zawiniętym w przytroczoną do pleców chustę. Odprowadza nas do kolejnego rozwidlenia. Nasza dalsza droga prowadzi ku Nawa Taung Pagoda, na szczycie jednego ze wzgórz widniejących na północy. Po drodze zostajemy ponownie obdarowani – tym razem korzeniami imbiru, świeżo wydobytego z błotnistej gleby. Pracująca na polu kobieta śmieje się paplając po Birmańsku, macha nam na pożegnanie. „Ce zu tin ba deh” – dziękujemy jej, choć nie wiemy co z korzeniami zrobić. Niestety, zmęczeni już kilkoma godzinami marszu, nieraz w pełnym słońcu, mylimy w którymś momencie drogę, mijamy wzgórze i pagodę, która miała stanowić kolejny punkt orientacyjny. Ponowne odnalezienie drogi zajmuje trochę czasu. Gdy docieramy do Nawa Taung, ponieważ ponownie zmyliliśmy drogę schodząc ze wzgórza, jest już zbyt późno, aby udać się do pobliskich wiosek Pa-o i Taung-Yo i wrócić do Kalaw przed nocą. Trudno… Odpuszczamy wizytę w Ywa Taw, Myin Kyi, Zay Di Zone i There, choć dwie z nich widzę już ze wzgórza Nawa Taung. Samo Nawa Taung to kilka pagód oraz klasztor w skali mikro. Na miejscu zastajemy dwóch młodych mnichów. Jeden z nich, widząc nasze zmęczenie, oprowadza mnie i Alę pokazując prysznic. Doradza nam skorzystanie z niego miast z wody zgromadzonej w betonowym zbiorniku pomiędzy zabudowaniami. Gestykulując ostrzega po Birmańsku przed swędzącą wysypką. Po kredowych napisach na dużej tablicy umieszczonej w głównym pomieszczeniu świątynnym rozpoznaję, iż jest to jedno z miejsc noclegowych dla turystów wybierających płatne formy trekingu wokół Kalaw. Cóż, co kto lubi…

Wracamy ścigając się ze zniżającym się ku wysokiemu horyzontowi słońcem. Skrajnie wyczerpani, minąwszy już Myin Ka, łapiemy (to dopiero okazja!) autostop do Kalaw. Wygląda na to, że dwóm kobietom – pasażerom, a także kierowcy jest po drodze, bo na miejscu, kilkadziesiąt metrów od Golden Lilly GH, nikt nie pyta o pieniądze. Jedna z wielu różnic pomiędzy Birmą a Indiami, na korzyść tej pierwszej.

Na koniec podziękowanie i rekomendacja. Nasza wędrówka przez wzgórza otaczające Kalaw była możliwa dzięki pomysłom zaczerpniętym z przewodnika LP (niestety: mapy niezbyt dokładne), orientacji w położeniu słońca i w czasie (to łatwe), ale także, i przede wszystkim, dzięki poradom i wskazówkom Wuja Sama. Sam wraz z rodziną prowadzi restaurant w Kalaw, organizuje także płatne trekingi w okolicy. To przemili ludzie. Jeszcze zanim człowiek zdecyduje się czy pozostać w restauracji na posiłku jest częstowany zieloną herbatą, prażynkami, a jeśli oczekiwanie na zamówione jedzenie wypada dłużej, wtedy także zupą, i tak przecież grzejącą się na piecu, bo pewno została z niedawnego zamówienia innych. Mimo, że Sam organizuje regularnie płatne trekingi dla turystów z Zachodu (jak na nasz skromny budżet dosyć wymagające), nie robi żadnych problemów, gdy oznajmiamy, że istnieje przecież możliwość samodzielnych wędrówek przez okoliczne wzgórza. Mało tego: udziela wyraźnych, prostych wskazówek gdzie i jak się poruszać, aby nie zbłądzić, powrócić przed nocą. Dodatkowo: starszy już wiekiem Sam, gdy przychodzimy rano, aby pokazać się przed wyjściem w góry, zabiera mnie na motorze, by wskazać najbliższe wyjście z Kalaw na pożądany szlak… Tylko dzięki jego pomocy, podwójnie bezcennej, bo nie płacimy za nią przecież, udaje nam się zrealizować nasze plany, zobaczyć życie ludzi tutejszych gór. Wieczorem wracamy do knajpki Sama, aby przynajmniej zjeść u niego. Darowujemy też obsłudze restauracji świeży imbir, który dostaliśmy od kobiety Danu, tuż za Myin Ka, prosto z pola. Żal będzie opuszczać Kalaw po tych kilku dniach, nie tylko z uwagi na brak wszechobecnych na nizinach Birmy upałów…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar) i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Kalaw i plemiona górskie (wioska Danu: Myin-Ka; Nawa Taung Pagoda)

  1. boże, pięknie!!!!!
    gorące pozdrowienia

  2. Krzysztof Figas pisze:

    czytam każdy Wasz wpis, gratuluję i podziwiam…i przenoszę się oczami wyobraźni do Birmy…

  3. Pingback: Fotografie: Kalaw i plemiona górskie (wioska Danu: Myin-Ka; Nawa Taung Pagoda) | Śladami buddyzmu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s