Nad Jeziorem Inle: szkoła w wiosce Kaung Daing

Przedostatniego dnia naszego pobytu nad Inle wypożyczamy za niewiele więcej niż dolara rowery. Wybieramy się przez most nad głównym kanałem na zachodnią stronę jeziora. Chcemy zobaczyć życie wiosek rozsypanych wokół wybrzeża, które pozbawione są infrastruktury turystycznej. W drodze mijamy zalane pola pełne różowych lotosów. Z polami sąsiadują niewielkie zgrupowania chat na palach. Od czasu do czasu, także w Kaung Daing, w wiosce do której dotarliśmy na końcu naszej rowerowej wyprawy, wjeżdżamy na groble pomiędzy chaty, pokonujemy kamieniste ścieżki prowadzące między domy tuż nad brzegiem wody. Tam, gdzie nie ma doprowadzonej elektryczności, gdzie nie widać obecności jakichkolwiek maszyn spalinowych zdaje się, że czas musiał zatrzymać się gdzieś w wiekach średnich. O teraźniejszości przypominają jedynie drobne elementy wyposażenia domostw, puszka po coca-coli, znoszone t-shirty zasmarkanych dzieciaków. Przy okazji wizyty w Kaung Daing mamy okazję zajrzeć do tutejszej szkoły, którą lokalizujemy z daleka z powodu rozlegającej się wokół kakofonii ludzkich głosów. Zostajemy zaproszeni do środka przez jedną z dwóch nauczycielek, możemy robić zdjęcia, dzieciaki są nami zainteresowane, zwłaszcza Alą. Metodyka nauczania opiera się na chóralnym powtarzaniu czytanego przez nauczyciela tekstu. Uczniowie 4 klasy, a więc dzieci w wieku ok. 9-10 lat, czytają powtarzany tekst zaznaczając końce wypowiadanych na głos fraz. Od spotkanej później kobiety dowiadujemy się, że szkoła w Birmie obejmuje 5 lat nauczania (dla dzieci od 5 do 11 roku życia). Szkoła w Kaung Daing to podłużny budynek zawierający właściwie tylko jedną salę, która podzielona jest ściankami na cztery części. Nie tworzą one jednak odrębnych, zamkniętych pomieszczeń. Ich rola jest prowizoryczna. Sprawiają jedynie, że dzieciaki siedzące w ławkach w jednej „klasie” nie widzą co dzieje się w innej. Ale za to słyszą! Ponieważ nauczycielki są dwie, a roczniki uczniów cztery, po jednym w każdej części budynku, toteż w czasie gdy dwa roczniki mają lekcje, pozostałe dwa przerwę. Nauczycielka z niemowlęciem na ręku zajmuje się jedną z młodszych grup dzieci. Na zastarzałej tablicy wypisane są pojedyncze litery birmańskiego alfabetu, wokół porozstawianych jest trochę zabawek, jakieś słodycze i orzeszki – najwyraźniej drugie śniadanie maluchów. Na ścianie kolorowe, lecz cokolwiek prymitywne rysunki przedstawiające karykaturalne, kreskówkowe jakby postacie. W klasie czwartej powtarzanie za nauczycielką czytanego tekstu. Na ścianie nad tablicą odręcznie wypisane na prostokątnym kartonie angielskie zaimki osobowe. W klasach pozostałych wolne. Generalnie dzieciaki są raczej zdyscyplinowane, nie ma żadnych psot, siedzą w ławkach. Jednak bez przerwy panuje niesamowity hałas. Powtarzany chóralnie tekst miesza się z głośnymi, z konieczności, rozmowami dzieci w sąsiednich przedziałach szkoły. Metoda nauczania działająca w Kaung Daing jest charakterystyczna najwyraźniej dla szkół birmańskich w ogóle. Także w Nyaungshwe, przechodząc ulicami po zachodzie słońca, łatwo lokalizujemy dwie szkoły. Oczywiście rozpoznajemy je po chóralnych głosach rozlegających się na cichych poza tym, nocnych ulicach miasteczka. Frazy chóralne przeplatają się regularnie z pojedynczym głosem nauczyciela. Uczniowie powtarzają czytane przez niego teksty. Pracują w systemie wieczorowym. Zaglądam przez uchylone drzwi do jednej ze szkół. Widać starszych, kilkunastoletnich uczniów, zdaje się, że samych chłopaków, ale pewności nie mam. W Kaung Daing były zarówno dziewczynki, jak i chłopcy, w tym i mali mnisi. Wydaje się, że metodyka powtarzania tekstów jako podtsawą szkolnej edukacji jest w pewnej mierze kalką metod nauczania stosowanych także w klasztorach buddyjskich. Szczególnie zapamiętałem sceny z życia klasztorów w wioskach sąsiadujących z Kushalnagar w Indiach, w stanie Karnataka, gdzie byliśmy w 2007. O określonej porze dnia mnisi wkuwali zadane partie świętych tekstów. Teksty były różne. Uczyli się ich chodząc po dziedzińcu i dachach klasztornych, głośno powtarzając. Każdy ile sił w płucach. Pewno po to, aby zagłuszyć inne głosy, powtarzające inne teksty, a słyszeć i zapamiętywać tylko własny. Efekt kakofoniczny był podobny jak w szkole w Kaung Daing, gdzie równolegle przebywały cztery grupy dzieci, z czego dwie w trakcie przerwy. Cóż… o efektywności takiego sposobu nauczania można by powiedzieć niejedno. Z pewnością nie sprzyja on kształceniu samodzielnego myślenia, na które taki nacisk, przynajmniej deklaratywnie, kładzie się w naszych polskich szkołach…

2011-11-13 Inle Lake 2442011-11-13 Inle Lake 1762011-11-13 Inle Lake 2042011-11-13 Inle Lake 1532011-11-12 Inle Lake In Phaw Kone Alodaw Phaung Daw Oo 030

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar) i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s