Mandalay: Alicja po drugiej stronie globu cz. VII (tekst Kasi)

Ponieważ Jacek zawarł w swych tekstach wszelkie najważniejsze informacje dotyczące wydarzeń ostatnich dni, mi pozostaje do dodania kilka luźnych refleksji. Jesteśmy w Mandalay, w pokoju hotelowym ulokowanym na dachu, z którego możemy upajać się widokami codziennego życia miasta. Nie tylko oczy nasycamy, ale także uszy – zewsząd rozbrzmiewa modlitewny śpiew. Dach ma swoje dodatkowe zalety przy okazji podróży z maluszkiem. Można tu ustawić wielką miskę wypełnioną wodą, w której bawi się Ala. Dach udekorowany jest donicami z egzotycznymi roślinami, a po ścianach wędrują jaszczurki.

Kolejne miejsce i kolejne wzruszające niespodzianki. Wspominaliśmy, iż nasza pociecha otrzymuje codziennie prezenty od Birmańczyków. Dziś po raz kolejny. Tym razem przechodziłam z Alą obok dwóch chłopców bawiących się własnoręcznie skonstruowanymi zabawkami – stara grzechotka przymocowana do patyka oraz jakiś mechanizm z zabawki wydający buczące dźwięki. Najwyraźniej były to jedne z nielicznych zabawek tych dzieciaków. Przy okazji spotkania z Alą jeden z chłopców chciał jej podarować swoje skarby! Kilka minut później kolejny chłopczyk wręcza Alicji ciastko. Tego samego dnia Alicja otrzymuje jeszcze lalkę od ubogiej dziewczynki. Podkreślam, iż te dzieciaki najwyraźniej same niewiele posiadają! Tym bardziej rozczula ich zachowanie. Ilość owoców i słodyczy, które codziennie otrzymuje zewsząd Ala jest oszałamiająca. My także często jesteśmy zaskakiwani „prezentami”, tym razem w restauracjach. Zamawiamy dwie potrawy w lokalach, po czym stół pokrywa się dodatkami gratis. Są to zazwyczaj dodatkowe niezamawiane zupy, chrupki, owoce. Zachwyca nas na każdym kroku serdeczność Birmańczyków. Przed wyjazdem do Birmy czytałam opinie turystów, którzy mieli okazję odwiedzić ten kraj. Zawsze pojawiał się tekst wychwalający życzliwość jej mieszkańców. To, co tu zastałam przerosło jednak moje wyobrażenia. Nad Jeziorem Inle zostaliśmy zaproszeni na kolację przez kobietę, u której kupował Jacek bilety na autobus. W trakcie kolacji ośmieliłam się zapytać o życie w Birmie. Celowo zadałam bardzo ogólnie to pytanie (nie można rozmawiać tu na tematy polityczne i społeczne, gdyż taką tematyką naraża się Birmańczyków nawet na karę więzienia). Nasza gospodyni z uroczym i szczerym uśmiechem na twarzy odpowiedziała tylko wymijająco, iż ludzie mimo wszystko żyją tu szczęśliwie… Najwyraźniej tak jest. Z ogromną przyjemnością obserwuję te twarze z wymalowanym na nich uśmiechem.

Nasz mały podróżnik zaskakuje nas każdego dnia. Ala najwyraźniej złapała bakcyla podróżniczego. Przy okazji wyjazdu w kolejne miejsce zadaje praktyczne pytania dotyczące kolejnego hotelu: czy będzie ruchomy prysznic (nie lubi zamocowanych trwale, bo bez naszej pomocy woda leje jej się na buzię), czy będzie wspólna łazienka, czy będzie ciepła woda:) Ponadto szybko podłapuje język angielski. Przy okazji prób zrobienia jej zdjęcia przez zafascynowanych nią Birmańczyków obojga płci, woła „No photo, no photo”. Przy okazji próby sprzedania nam jakiejś pamiątki odpowiada: „No, thank you”. To tylko przykłady. Jej angielski jest już zbliżony poziomem do mojego:)

2011-11-16 Nyaungshwe Mandalay Sagaing 164

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar) i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Mandalay: Alicja po drugiej stronie globu cz. VII (tekst Kasi)

  1. Takie zderzenie z kulturą i prostotą(jak najbardziej cudowną) tych kochanych ludzi przydało by się naszym dzieciakom. Zwłaszcza teraz,kiedy sklepy ociekają kolorowym kiczem i zabawkami za ogromne pieniądze. Bardzo,bardzo Wam zazdroszę.Fantastycznie byłoby się tam przenieś na zimę. Buziaki. Tęsknimy za wami:)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s