Mandalay

15 listopada, po blisko 12-godzinnej przeprawie busem z Shwenyaung, na który czatowaliśmy na skrzyżowaniu ok. 2 godzin (rusza on z Taunggyi, więc nigdy dokładnie nie wiadomo o której godzinie będzie przejeżdżał przez Shwenyaung) jesteśmy wreszcie w Mandalay. W sumie podróż przebiegła stosunkowo wygodnie – autobus nie miał stale włączonej na pełne obroty klimy, która przyprawia niezabezpieczonego kocem o przeziębienie, które z kolei wyklucza stałe używanie wentylatorów będących na wyposażeniu każdego hotelowego pokoju, nie wspominając już o klimatyzacji. Nie specjalnie przeszkadzał też fakt, że autobus wypchany był ludźmi po brzegi. Pomiędzy zwyczajnymi dwoma podwójnymi rzędami siedzeń w busach kursujących po Birmie znajduje się zwykle jeszcze środkowy rząd miejsc siedzących, na siedzeniach rozkładanych. Ewentualnie, w mniejszych busach kursujących na trasach lokalnych, na małych plastikowych krzesełkach i taborecikach.Zresztą bagaże, z braku miejsca, lokuje się na ziemi, także pod środkowym rzędem siedzeń. Rozwiązania te co prawda całkowicie blokują możliwość szybkiego wydostania się z pojazdu, nie tylko „w razie czego”, ale i na każdym postoju. Znacząco jednak wpływają na ekonomię transportu🙂. Nasza Ala, jak to ma we zwyczaju, całą niemal drogę przespała.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar) i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Mandalay

  1. Luis&Lukas pisze:

    A propos opisu Alicji po drugiej stronie globu cz.VII totalnie ujmujące za serce cenne lekcje- Europa i inne konsumenckie potęgi powinny pobierać lekcje od Azji aby przypomnieć sobie co jest najistotniejsze. Europa nie potrafi być szczęśliwa mając tak wiele w zasięgu ręki, wytworzyła sobie szereg zabawek którymi szybko się nudzi,to wtórne źródło z którego nic nie czerpie a które uzależnia do granic możliwości im więcej materii nas otacza tym większy głód -telewizory,samochody, bajery, gadżety,helikoptery a wszystko to na próżno bo z tego gówna pokarmu nie ma, tylko ciągłe niezadowolenie, frustracje, pośpiech, brak poszanowania dla drugiego człowieka nie mówiąc już o naturze nieustannie eksploatowanej,degradowanej.Dlaczego by nie zatrzymać tego galopu i zamiast obrastać w materie dokonać prawdziwego rozwoju-minimalizm materii przy maksymalizmie przeżyć duchowych, zgodności z naturą, dostrzeganiem cennych chwil i syceniem się nimi, bycie obecnym w drugich osobach czyli nasycenie. Dzięki Kasia bo po przeczytaniu tego posta przypomniałam sobie kolejny raz że mimo iż zdecydowanie nie należę do świata szalonych konsumpcjonistów, czasami zbaczam z obranej ścieżki i przegapiam te „drobnostki” dnia codziennego które są najsmaczniejszymi kąskami.Dobra już nie marudzę bo są to rzeczy przecież oczywiste. Jeszcze raz zazdroszczę wam tych wszystkich cennych odkryć!Buziaki dla Alusi!Reszta mam nadzieję przedyskutujemy podczas najbliższego spotkania !(za jakieś 3-4 miesiące:):) )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s