Bagan: Alicja po drugiej stronie globu, cz. IX (tekst Kasi)

Zbliżamy się do końca naszej wyprawy przez Birmę. Zwieńczeniem podróży jest skarb tej krainy. To Bagan wraz z bezlikiem pagód i świątyń rozsianych w rozgrzanym słońcem piaszczystym krajobrazie, który urozmaicają niskie akacjowe drzewa, kolczaste krzewy, pola obsiane kukurydzą. Aby tu dotrzeć musieliśmy popłynąć promem z biegiem Irawady. Czternastogodzinne powolne kołysanie się na tafli wody i bajeczne widoki. Moment wejścia na prom z uczuciem lekkiego niepokoju – dolny pokład cały przepełniony pakunkami i leżącymi ludźmi. Jak my tu z naszą małą wytrzymamy 14 godzin? Na górze, gdzie zostawiono dla nas miejsce, jest jednak bardzo przyjemnie. Połowa pokładu opanowana przez turystów. Nadmienię, iż nasi przyjaciele podróżujący 2 lata temu tym samym promem byli jedynymi europejczykami na statku. Wiele się od tego czasu zmieniło… Dziś Birmę odwiedza szalona ilość turystów, o czym przekonamy się w Old Bagan podczas zachodu słońca. Na promie do naszej dyspozycji były plastikowe krzesełka – ważne, gdyż po połączeniu dwóch i wyścieleniu ich zimowymi okryciami można zrobić wygodne łóżko dla dzieciaczka. Ci, którzy nie zaopatrzą się w prowiant nie muszą się martwić. Na pokładzie znajduje się „bufet”, a płynący promem handlarze oferują sporo dobroci (Ala dostaje w prezencie 6 przepiórczych jaj, które natychmiast zjada). Podczas dobijania do brzegów mamy okazję uczestniczyć w niezwykłych targach. Tu przysmaki same wpadają nam do rąk (dosłownie). Handlarze z brzegu rzucają nam samosy, kukurydzę, banany. Można złapaną rzecz odrzucić lub zrobić rzut w dal banknotem. W ten sposób biali na statku zakupili sporo niechcianych dobroci:). Podczas tak długiego rejsu można sobie umilić czas lekturą, pogawędką, rozmyślaniem, widokami. Jednak gdy płynie się z tak absorbującym małym towarzyszem, jak Ala wszystkie te przyjemności odpadają. Dobrze, że mała kolejną długotrwałą przeprawę świetnie znosi. Tańczy, biega po pokładzie, bawi się papierowymi zabawkami (wycinam dla Ali z papieru lalki, zwierzęta, smoki, sprzęty domowe – podrużującym z maluchami polecam zaopatrzenie się w zeszyt, ołówek i nożyczki!). Gdy tylko popsuje jej się nastrój pojawia się życzliwa osoba z ciastkiem, owocem, kwiatami. Czas w podróży płynie inaczej. Można ze spokojem zanurzyć się w jego rozciąganiu. Dopłynęliśmy wieczorową porą. Przed nami 5 dni w tym niezwykłym miejscu. Do Old Bagan jeździmy na rowerach (Jacek wiezie Alę w nosidle na plecach). Przemieszczanie się na tych wspaniałych wehikułach po terenie Bagan nie jest łatwe, gdyż dróżki pomiędzy pagodami i świątyniami są piaszczyste. W drugim dniu wyprawy mamy dodatkowe utrudnienia – nasze dętki (zarówno w moim jak i Jackowym rowerze) podziurawiły ciernie przydrożnych krzewów zagrzebane, więc i niewidoczne w piachu. Znowu mamy szczęście, gdyż udaje się złapać stopa. Do hotelu podwozi nas (wraz z rowerami) przemiły taksówkarz. Nie chce żadnej zapłaty! Kolejny uprzejmy Birmańczyk na naszej drodze. Tak… Birma, to dla mnie przede wszystkim wspaniali ludzie. Kolejna sytuacja, która obrazuje życzliwość Birmańczyków miała miejsce podczas zwiedzania świątyń. Spotykamy grupę kobiet handlujących pamiątkami. Najpierw Ala dostaje prezent (bambusowe, ręcznie malowane pudełko). Następnie zaproszona jest do „salonu piękności”. Kobiety malują Ali paznokcie (jest wniebowzięta), po czym nakładają jej na twarz „tanakę”. Tanaka to drzewo. Kawałek drewna pociera się o płaski kamień polewany wodą. Z tego powstaje szaro-żółta ciapleta, którą nanosi się na twarz. Codzienny makijaż tanaką sprowadza się do wysmarowania policzków i czoła. Tanaka chroni skórę przed słońcem i pielęgnuje cerę. Makijaż ten często bywa misterniej wykonany. Pojawiają się wzory robione grzebieniem. Najładniejsze makijaże z tanaki mają natomiast wzór liści. Ja również zostaję zaproszona do udekorowania twarzy.

Największe oblężenie Old Bagan przeżywa tuż przed zachodem słońca. Ku świątyniom, na które można wejść, by z wysokości podziwiać widoki jadą bryczki, taksówki, autokary. Jest tłoczno i trudno znaleźć kawałek miejsca bu ustawić się z aparatem. Spotykamy pilota polskiej wycieczki, który porównuje dzisiejszą turystykę w Birmie z tą, sprzed dwóch lat. Jest zaskoczony tak dużym natłokiem białych. Kolejny Polak wspomina swą wyprawę przez Birmę sprzed 12 lat. Nie spotkał tu żadnego turysty! W okolicach Bagan nie było kawałka asfaltowej drogi. Na szczęście w ciągu dnia świątynie są raczej pustawe i nie trzeba się przepychać przez tłumy. Dech zapiera widok tych dwunastowiecznych budowli. Niektóre wyglądają jakby były przeniesione z innej kultury. Na myśl przychodzą mi budowle Inków. W wielu świątyniach zachowały się na ścianach i sufitach malowidła. To podróż w czasie. Naszej Ali też się podoba. Tajemnicze przejścia i posągi mogą być świetną atrakcją również dla malucha. Dziś opuszczamy Bagan. Przed nami całonocna podróż autobusem do Rangunu. Stamtąd lecimy do Bankoku i dalej w kierunku domu. Jak zwykle, gdy podróż dobiega końca pojawia się uczucie smutku. Fascynująca jest ta całkowita odmienność. Bezlik cennych doświadczeń zostaje na szczęście w nas do końca. Dla naszej Ali była to również ważna podróż. Być może nie będzie pamiętać tych dni, z pewnością jednak intensywne wydarzenia z Birmy wpłyną na jej rozwój. Śmiejemy się, że utrwali się w niej przekonanie, iż jest kimś wyjątkowym, a to za sprawą codziennych licznych prezentów i niezliczonej ilości zawołań: „Baby beautiful”:) . Zakończę słowami skierowanymi do tych rodziców, których przed podróżą z dzieciakiem w tak egzotyczne rejony powstrzymuje lęk: „Bez obaw! Podróż z maluchem do Birmy jest wspaniała!”. Nasza Ala przebyła całą podróż w zdrowiu. Poza małym katarem i potówkami nie przydarzyło się nic negatywnego!

IMG_3420 IMG_3429 IMG_3438 IMG_3444 (2)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar) i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bagan: Alicja po drugiej stronie globu, cz. IX (tekst Kasi)

  1. Anonim pisze:

    Jestescie Wspaniali! gorace pozdrowienia z zimnego kraju:) trzymajcie sie tam i do zobaczenia w polandii:)
    pozdrawiam🙂
    cygas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s