Wzgórze Mandalay i Moustache Brothers

Mandalay rozlane na ogromnym obszarze, zamieszkałe przez milion ludzi. Gdy w samym Rangunie śródmieście dość wyraźnie zaznaczało się w tkance miasta, tutaj jest ono jakby rozmyte. Tutaj także w downtown znajdziemy wielopiętrowe budynki, jakieś „lepsze”, mocniej zwesternizowane sklepy (prowadzone głównie przez Chińczyków) i oszklone frontony banków. Jednak to śródmieście, z ponumerowanymi, przecinającymi się pod kątami prostymi ulicami, rozmywa się, ginie jakby w gąszczu pozostałych części miasta. Nad ulicami non-stop unosi się poruszany kołami pojazdów i obutymi w sandały stopami pył, wszędzie zwykły hałas ulicy i pobliskich świątyń: meczetów, buddyjskich klasztorów, kościołów. Tylko wokół terenu pałacu królewskiego, gdzie obok każdego z czterech wejść widnieją propagandowe hasła sławiące Tatmadaw (tutajszy rząd/partia czy cóś) oraz jej oddanie dla narodowej sprawy, jakby spokojniej. Rodziny piknikują na wysokim trotuarze w cieniu drzew. Uliczny ruch jest słabszy. Jezdnia szeroka, z oddzielonymi podłużnym klombem potrójnymi pasami ruchu. W okolicy wiele sklepów, restauracji itp. prowadzonych przez Hindusów i Chińczyków. Trafiamy m.in. do knajpki wege położonej nad sklepem lalkarskim, którą prowadzi rodzina Hindusów – chrześcijan. Podobnie sąsiednie domy zamieszkane są przez chrześcijan – emigrantów z Indii.

Krążymy po mieście na rowerach. Po drodze na ulicy spotykamy Wąsatych Braci. Par Par Lay, sława teatralnego tercetu, zaczepia nas na przeciw swego domu, który pokryty jest rusztowaniami, niezamieszkały obecnie. Został poważnie uszkodzony w trakcie trzęsienia ziemi. Lu Maw biegnie, by wrócić ze swoim jedno-dwuletnim dzieciakiem na ręku. Robimy pamiątkowe zdjęcie. Umawiamy się na wieczorne spotkanie.

Docieramy też pod Mandalay Hill. U podnóża dwa klasztory buddyjskie. Obok kompleks ok. 700 białych pagód rozmieszczonych symetrycznie, stłoczonych wokół centralnej stupy. Każda mieści kamienne tablice, na których wyryto partie tekstu Tripitaki. Potem wdrapujemy się mozolnie na wzgórze. Zaraz u dołu zadaszonego szlaku niespodziewane wydarzenie. Mamy okazję uczestniczyć w pwe. To impreza zorganizowana, by przynieść pomyślność dzieciom i pozostałym członkom rodziny. Wszyscy ubrani w wielce odświętne stroje, wymakijażowani, wśród robzrzmiewających na jakieś 100 decybeli muzyki, udają się po „błogosławieństwo” ze stgrony natów. Strażnikiem południowo-wschodniego wejścia na Mandalay Hill jest Bobokyi Nat, którego imię nieodparcie kojarzy mi się z „bobokami”, którymi babcie zwykłe były straszyć dzieci za czasu mojego wczesnego dzieciństwa. Wizerunek Bobokyi nata nie przedstawia się jednak straszliwie. To postać niespełna naturalnych rozmiarów poubierana w powłóczyste szaty, z nakryciem głowy przystrojonym banknotami kyats.

Ciekawą i istotną cechą religijności Birmańczyków jest zespolenie buddyzmu z czcią dla natów, które opisywane są jako rodzaj duchów opiekuńczych lub też, w razie braku odpowiedniego poważania, złośliwych. Naty zdolne są zarówno pomagać w różnych aspektach codziennego życia, jak i sprowadzać rozlicznego rodzaju nieszczęścia. Pochodzenie natów sięga w czasu przedbuddyjskie. Rozliczne ich imiona, postacie i związane z nimi legendy oraz powiedzenia, a także wierzenia silnie związane są z birmańską ludowością i szamanizmem. Wszystko to jednak, podobnie jak w wielu innych krajach, gdzie buddyzm zajmuje wyróżnione miejsce, z biegiem czasu weszło w skład specyficznego amalgamatu, w ramach którego nie ma sprzeczności pomiędzy wiarą w naty (w przypadku Birmy) i czcią dla nich a oddaniem wierze, dewocji i/albo praktyce buddyjskiej. Po świątynnym przybytku Bobokyi oprowadza nas staruszek, opiekujący się najwyraźniej tym miejscem. W międzyczasie wpada młody mężczyzna. Uderzając zgromadzone wokół figury Bobokyi dzwony i dotykając jego postaci kluczykami zapewnia sobie szczęśliwe użytkowanie nowo zakupionego samochodu, a może domu? Nad wszystkim czuwają odziani w karmazynowe szaty buddyjscy mnisi, najwyraźniej także zaangażowani w obsadzie świątyni. Wraz z tym wszystkim przez przybytek Bobokyi przetacza się pwe. Cała rodzina wystrojona jak na wesele. Lśnią brokaty, róże, fosforyzujące zielenie sukni. Dzieci ubrane jak książęta.

Kolejne stopnie prowadzą w górę. Po drodze mijamy kolejne świątynie, sanktuaria buddów. Charakterystyczny dla Mandalay jest wielometrowy posąg Buddy wskazującego palcem w stronę pałacu. Śakyamuni podczas swej legendarnej wizyty w tym miejscu miał wskazać położenie przyszłej królewskiej stolicy. Wreszcie docieramy na szczyt. Jesteśmy tuż przed zachodem słońca, który, mimo że to wschody są znacznie piękniejsze, ściąga rzesze turystów. Większość dostaje się tutaj autokarem lub taxą, ewentualnie na tylnym siedzeniu motocykla prowadzonego przez miejscowego kierowcę. Tłum wielojęzyczny. Niemcy, Francuzi, trochę Hiszpanów i Włochów, inne, nierozpoznane przez nas języki. Po zachodniej stronie rozległego tarasu umieszczonego na szczycie wzgórza rozstawiono drewniane, wytapicerowane rubinowym pluszem trony. Wszystkie zarezerwowane z wyprzedzeniem. Szczęśliwi nabywcy wyeksponowanych miejsc spoczywają sapiąco na miękkich oparciach. Schodząca ku zachodniemu horyzontowi, czerwieniejąca nad miastem kula Słońca wydaje się pozostawać w cieniu zaimprowizowanego luksusu. Uciekamy szybko z powrotem w dół. Na szczycie nie ma dla nas nic godnego uwagi…

Jeszcze tej samej nocy jadę rowerem w kierunku domu Wąsatych Braci, o czym napisać przyjdzie jeszcze czas, może w osobnym miejscu…

Jutro wczesnym ranem (wstajemy o czwartej) okrętujemy się na promie płynącym w stronę przedostatniego przystanku naszych birmańskich wojaży – Bagan. Na piaszczystej równinie jest tam rozsianych ponad 2000 świątyń, pagód, buddyjskich klasztorów, pozostałych po przeszło 4000 budowli, w dużej mierze uszkodzonych w trakcie trzęsienia ziemi w 1975 roku. Wśród nich jest tylko jedna poświęcona Wisznu. Dawniej służyła ona, zgodnie ze swą nazwą, za więzienie dla natów – duchów będących przedmiotem ludowej wiary Birmańczyków, które uwięzić chciał w jej wnętrzu Anawrahta, jeden z największych dawnych władców tej ziemi.

2011-11-19 Mandalay 017 2011-11-19 Mandalay 058 2011-11-19 Mandalay 135 2011-11-19 Mandalay 163 2011-11-18 Mandalay 068

Ten wpis został opublikowany w kategorii Birma (Myanmar) i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s